Nikt z nas nie chce być identyfikowany z porażkami. Tak się jednak składa, że są one nieodłącznym elementem naszego życia. Każdy z nas je ponosi, lecz większość ludzi boi się do tego przyznać. I tu pojawia się słowo klucz: strach

Boimy się tego, co pomyślą o nas inni. Boimy się upadać. Boimy się, że będziemy rozczarowani albo nie spełnimy oczekiwań. Ja też często się czegoś boję. Na szczęście kiedyś przeczytałam zdanie, które zmieniło moje myślenie. Wszystko, czego pragniesz, jest po drugiej stronie Twojego strachu.


Często ze względu na strach przed porażką, nie podejmujemy w ogóle działania. Patrzymy na osiągnięcia osób, które podziwiamy i myślimy sobie: jemu/jej to się udało, miała w życiu szczęście, mi na pewno się nie uda. Brzmi znajomo? Niestety, muszę Cię rozczarować. Zawsze powtarzam moim bliskim, że na jeden sukces w życiu pracuje się odnosząc sto porażek. Prawda jest taka, że uczymy się na własnym doświadczeniu, czasami potrzebujemy wielu lat, prób, błędów, żeby znaleźć się w końcu w miejscu o którym marzyliśmy.
Jak zatem radzić sobie z porażkami? Przygotuj się na to, że będą się pojawiały w Twoim życiu. Pogódź się z tym i przyjmuj je z otwartymi ramionami. Pomyśl, że każde niepowodzenie zbliża Cię do osiągnięcia Twojego celu. Nigdy nie pozwól na to, aby strach i Twoje słabości decydowały o tym kim jesteś.


Zanim na dobre pokochałam tworzenie ubrań, próbowałam swoich sił w przeróżnych branżach i zawsze podchodziłam do swoich działań z ogromnym entuzjazmem, trąbiąc o moim nowym pomyśle na wszystkie strony. Kiedy odkryłam moją pasję do projektowania i szycia, porzuciłam moje wcześnejsze zajęcia i podekscytowana opowiadałam wszystkim, że tym razem znalazłam to, co chcę robić w życiu. Do tej pory pamiętam słowa mojej znajomej : Pewnie znowu nic z tego nie wyjdzie i skończy się jak zawsze.
W tamtym momencie mogłam postąpić na dwa sposoby: Pozwolić na to, aby strach przed kolejną porażką i tym, co myślą o tym inni wziął górę i zrezygnować, albo pomimo 99 niepowowdzeń, dalej wierzyć w siebie i sprawdzić, czy za setnym razem coś mi się w końcu uda. Nawet nie wyobrażasz sobie jak dziś dziękuję samej sobie, że wybrałam opcję nr 2 :). Dzięki temu dziś wiem, kim jestem. Choć jeszcze wiele nauki, porażek i mam nadzieję sukcesów przede mną, to odnalazłam swoją drogę.


Podsumowując ten krótki wpis. Idź przed siebie, upadaj, podnoś się i bądź dumny ze swoich upadków. Im ciężej walczysz, tym lepiej smakuje zwycięstwo.
Pozdrawiam,
Asia :)