Od kilku lat wśród klientek branży odzieżowej możemy zaobserwować stały wzrost „świadomych konsumentek”. W związku z coraz szerszym dostępem do wiedzy panie chętnie czytają metki i zwracają uwagę na skład materiałów. Uważam za fantastyczne, to, że społeczeństwo się edukuje i nie dajemy sobie wciskać byle czego. Jednocześnie jest jedna rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę.

Jako marka odzieżowa, staramy się podejmować różnego rodzaju współprace – kiedyś napisałam maila z propozycją do jednej z „topowych” youtuberek. Ku mojemu zaskoczeniu odpowiedź była szybka i bardzo przyjemna dla oka do czasu, kiedy nie przeczytałam zdania, które nieco mnie zasmuciło. Pani była jak najbardziej chętna do współpracy, jednak jej zasady nie pozwalały na to, aby współpracować z marką, która ma w składzie ubrań poliester.

Mimo całej mojej wiedzy na temat materiałów, która wydaje mi się bardziej obszerna od wiedzy przeciętnego konsumenta, pomyślałam wtedy, że może faktycznie warto w produkcji kolejnych kolekcji, wyeliminować poliester, aby tego rodzaju sytuacje się nie powtarzały. To, co wydarzyło się później, zaskoczyło mnie jeszcze bardziej.

Pełna entuzjazmu wybrałam się do Łodzi, która jak wiadomo jest zagłębiem wszelkich hurtowni z materiałami, w poszukiwaniu odpowiednich tkanin. Mój entuzjazm opadł dość szybko, kiedy w kilku miejscach porozmawiałam ze sprzedawcami na wyżej wspomniany temat. Okazało się bowiem, że jest to obecnie dość spory problem. Marki odzieżowe zaczynają mieć trudność ze sprzedażą ubrań, które posiadają w składzie poliester, w związku z tym zaczynają zwyczajnie wprowadzać klientki w błąd, nie podając pełnego składu bądź zastępując nazwę „poliester” innymi bliskoznacznikami. Inne nazwy, pod jakimi funkcjonuje ten materiał, to między innymi dacron (zwłaszcza w USA), terylene (Wielka Brytania) oraz lavsan (Rosja).

Jako że zależy mi na tym, aby nasza marka była budowana na uczciwych zasadach, ostatnią rzeczą, jaką chciałabym robić, to oszukiwać moje klientki. Dlatego właśnie powstaje ten artykuł.

Zapytasz więc, dlaczego nie szyjecie z materiałów, które nie zawierają poliestru?

Dlatego, że poliester nie tylko nie jest taki zły, jak powszechnie zwykło się mówić, lecz także posiada szereg zalet. Oczywiście spora część naszych ubrań nie ma jego domieszki, jednak w pewnych sytuacjach ciężko jest go zastąpić czymś innym, przy jednoczesnym zachowaniu niektórych właściwości tkaniny. To właśnie poliestrowi „zawdzięczamy” lejącą formę, która dobrze się nosi.

Zacznijmy od tego, że poliester, z którym mamy do czynienia dziś, znacząco różni się od śliskiego i nieprzepuszczającego powietrza poliestru kojarzącego się głównie z latami 70. Ponadto nie jest on włóknem sztucznym (którym notabene jest zachwalana przez wszystkich wiskoza), a włóknem syntetycznym. Dzięki temu posiada szereg zalet, których brakuje naturalnym tkaninom:

  • Jest niezwykle wytrzymały, dzięki czemu ubrania z jego domieszką posłużą nam dłużej, a plamę po winie bez obaw możemy usunąć przy pomocy większości dostępnych w sklepach chemikaliów,
  • Nie gniecie się, zachowuje wysoką sprężystość i nie rozciąga się, a ubrania zachowują swój kształt,
  • Jest odporny na działanie promieni słonecznych, nie blaknie,
  • Tkaniny poliestrowe bardzo dobrze pochłaniają i odprowadzają wilgoć, dzięki czemu szybko schną, w przeciwieństwie do tkanin naturalnych, które często nie radzą sobie z nadmiarem wilgoci,
  • Nie jest atakowany przez pleśń, bakterie czy mole,
  • Jest łatwy w pielęgnowaniu,
  • Nie uczula.

Z moich obserwacji wynika, że jest niezwykle ciężko zastąpić poliester, szczególnie przy produkcji odzieży eleganckiej. Dlatego jest często stosowany w produkcji marynarek, spódnic czy spodni w kant. Zapewnia stabilność kształtu i odpowiednią, lejącą „konsystencję” tkaniny.

Jak widać, poliester nie jest taki zły jak go opisują. Dlatego nie skreślałabym odzieży od razu po zobaczeniu w składzie tego składnika. Wiadomo, posiada również wady. Jednak wiele tkanin naturalnych, również je posiada. Nie ma na tym świecie ideałów. Dlatego apeluję, abyśmy były świadomymi konsumentkami, jednak bądźmy w naszej ocenie obiektywne i nie dajmy się zwariować, bo we wszystkim najważniejszy jest złoty środek.